Za 280 stron przestaniesz czuć się tak bezpiecznie [recenzja powieści „Rok 1984”]

Budzę się i pierwsze co robię, to biorę w dłoń telefon. Zawsze się tych pieruńskich powiadomień tyle w nocy nazbiera, że szykuje się jakieś minimum dziesięć minut bezmyślnego cykania w telefon. Jak się jednak, po szybkiej analizie, okazuje, powiadomienia dotyczą takich głupot, że z dziesięciu minut robi się pięć sekund, gdyż ktoś wspaniałomyślny wpadł na […]