Mam dla was dzisiaj recenzję książki. Może w tym momencie ziewnęliście i stwierdziliście „A to wolę odpalić Netlflixa”, ale to w takim razie tylko wam powiem, że biada wam, leniwce, jeśli kosztem książek puszczacie kolejny serial czy głupawą komedię, na której zaśniecie po 30 minutach. Odmóżdżania się musi nadejść kiedyś kres i ja proponuję, by to było właśnie dziś.
Dla kogo jest książka, którą będę dziś wychwalać (albo krytykować, you never know)?

Po pierwsze, dla menedżerów lub tych, którzy do bycia menedżerem pretendują. Po drugie, dla coachów. Po trzecie, dla wszystkich, których nie dosięgnął zaszczyt dostania spadku lub wygrania w Lotto. Na nich to bowiem spoczywa ciężki obowiązek pracy do emerytury lub nawet do śmierci, biorąc pod uwagę choćby polskie realia. Podejrzewam zatem, iż zdecydowana większość z was może zostać. Rozgośćcie się. Jak to powiedziała kiedyś Monica Geller: „Welcome to the real world. It sucks. You’re gonna love it”.

Tytuł książki brzmi „Menedżer jako coach”. Autorów mamy dwóch: Karen Whittleworth oraz Andrew Gilbert. Jeśli te nazwiska wam nic nie mówią, nie przejmujcie się. Nie są one znane na polskim rynku wydawniczym. Książka ma około 280 stron. Brak ilustracji, grafik, tabelek. Dostajemy zatem niemalże 300 stron bitego tekstu, co osobiście, jako przeciwniczka wszelkich zapychaczy, uznaję za plus. Spis treści i podział na rozdziały czytelny i klarowny w odbiorze. Ogółem kciuk w górę dla wszystkich czysto technicznych aspektów, przez które teraz pewnie odlatujecie i znów myślicie o Netflixie. Wracać mi tu.

Książka skupia się na przedstawieniu korzyści z wprowadzenia nowoczesnego stylu zarządzania zarówno na szczeblu indywidualnym jak i na poziomie wszechobecnej kultury w firmie. Na początku przypatrujemy się powszechnym błędnym założeniom dotyczącym zarządzania, które są swojego rodzaju następstwem kultury militarnej oraz naukowego podziału pracy XIX i XX wieku. Kilka następnych rozdziałów traktuje o coachingu. Jeśli masz rzetelną i szeroką wiedzę na jego temat, teoretycznie możesz pominąć tę cześć książki. Rzetelna i szeroka wiedza jednak nie oznacza tego, że nie może zostać ona zweryfikowana, szczególnie jeśli nikt ci jej słuszności wcześniej nie potwierdził. Dowiesz się na czym polega nastawienie coachingowe, jak ważna jest umiejętność słuchania i poznasz narzędzie OSKAR, które bazuje na bardzo popularnym GROW. Jeśli nie masz żadnego pojęcia o dziedzinie coachingu, ta książka będzie dobrym wprowadzeniem do tematu, jednak będzie on wymagał jeszcze poszerzenia – albo o inne pozycje książkowe, albo o dobre blogi, albo o sam proces coachingowy, w którym ty – menedżer, wcielisz się w klienta.

Będąc menedżerem coachem, wciąż pozostajesz menedżerem. Po prostu pracujesz nieco inaczej niż typowy menedżer, wykorzystując kompetencje coacha. Grunt biznesowy jest bardzo dobry do wprowadzania tego typu zmian. Trzeba tu być fair i zaznaczyć, że większość pojęć coachingowych czerpie z psychologii i pokrewnych innych dziedzin. Nie ma chyba jednak innego tak podatnego podłoża, który by owe pojęcia asymilował.

Książka ta pokazuje jak pozytywne i wymierne efekty może dać wprowadzenie coachingowego stylu zarządzania do firmy. Jest napisana przyzwoitym językiem, zostanie wobec tego zrozumiana nawet przez osoby nie mające nic wspólnego z zarządzaniem. Z perspektywy studentki coachingu – uważam, że ta pozycja to dobry wstęp do zaznajomienia się z tematem. Nie wyczerpuje tematu, co w przypadku coachingu w zarządzaniu uważam akurat za duży plus. Nie odstrasza ona bowiem objętością ani licznymi narzędziami coachingowymi. Nie przeraża teorią metodyki coachingu i nie jawi tej dziedziny jako trudnej do wdrożenia, mimo, iż wcale nie jest ona taka prosta. Jeśli już miałabym jej cokolwiek zarzucić, to może to, że traktuje coaching nieco zbyt powierzchownie. Ot, każdy może pobyć sobie coachem w miejscu pracy. Wystarczy poznać OSKAR i zapisać sobie kilka stałych pytań do zadawania. Boję się, że wiele osób może na tym poprzestać. Z jednej strony – coachingowy model zarządzania w firmie różni się od life coachingu, choćby celami klientów i stopniem ich indywidualnego, emocjonalnego zaangażowania w proces. Z drugiej zaś – nie jest to regułą. Klient biznesowy może teoretycznie mieć na początku cel mocno sprecyzowany i zorientowany zawodowo, a może i nawet wymierny biznesowo, jednak z czasem, w trakcie procesu, może okazać się, że droga do realizacji wyznaczonego sobie celu, będzie wymagała przystanków na aspektach, jakie w life coachingu są na porządku dziennym – czyli na emocjach, poczuciu tożsamości, wartościach i przekonaniach. To zaś wymaga szerokiej wiedzy, wyczucia, kompetencji i etyczności – a tego jedna książka nikomu nie zapewni. Przeczytać zatem warto, ale by wdrożyć w życie, trzeba po prostu wiedzieć więcej.

Czemu na początku napisałam, że jest to książka dla coachów i osób pracujących?
Dla coachów – bo często zostają oni trenerami, mówcami, superwizorami, itp. Zakładają własne firmy, którymi zarządzają. Dobrze jest wiedzieć jak połączyć obie te funkcje i ta książka stanowi dobry punkt wyjścia.
Dla osób pracujących – bo „Menedżer jako coach” pokazuje jak powinniście być w miejscu pracy traktowani. Kultura coachingowa w firmie to kultura oparta na szacunku, zaufaniu, rozwoju, równo rozłożonej odpowiedzialności, przełamywaniu barier. I może są to takie oklepane, opatrzone hasełka, ignorowane przez swoją niewymierność, ale założę się, że u większości z waszych miejsc pracy kuleją przynajmniej (!) dwa z nich.

Książkę możecie kupić na stronie GWP.
Dzięki za czytanie i do zobaczenia w kolejnym poście!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: