Trochę mnie nosi jak czytam w sieci komentarze odnoszące się do filmu „Black Panther”, jednej z najnowszych produkcji Marvela, jakoby krytycy filmowi w swoich pozytywnych opiniach o tym filmie, mieli kierować się poprawnością polityczną. Przytępiona masa jednogłośnie i ewidentnie prezentuje tu nie tylko nieznajomość podstawowych pojęć słownika społecznego, ale, w pewien sposób, przejawia też rodzaj współczesnego rasizmu. Gdy dwa lata temu wyszedł do kin jeden z największych paździerzy, jakie widziałam w życiu, czyli „Moonlight”, moja awersja nie wynikała z tego, że 100% obsady stanowili czarnoskórzy. Film był po prostu słaby. Nie mam problemu ani z oglądaniem filmów traktujących o dyskryminacji rasowej ani z oglądaniem filmów, w których grają głównie czarni. „Służące”, „Ukryte działania” czy „Kamerdyner” to znakomite filmy, traktujące jasno, klarownie i bez zbędnych dodatków, o jednym, czyli o uprzedzeniu rasowym. I, gdy dwa lata po nieszczęsnym „Moonlight”, wybrałam się na „Green book”, byłam przekonana, że będzie to film opędzlowany z wszelkich wstawek mających usilnie udowadniać, że idziemy z duchem liberalizmu zasadzającego wielkiego kopa wszystkim – nie tylko rasistom, ale i homofobom.

Rzeczywistość nie pokryła się jednak z oczekiwaniami. Z jednej strony ok, film jest na faktach i ich zatajanie mogłoby się równać z chęcią ich celowego ukrycia. A przecież obecnie, 60 lat po wydarzeniach pokazanych w filmie, społeczna tolerancja dla homoseksualistów i ogółem, całej społeczności LGBT, jest przecież wyższa niż w tamtych czasach. O orientacji seksualnej głównego, oczywiście czarnego, bohatera dano subtelnie znać, jednak wątek ten nie został poprowadzony. Wniosek taki, że można się było tego wątku pozbyć i film nic by nie stracił. Ba, mógłby zyskać na wiarygodności, jako, że przecież i tak przedstawia on jeden, ogromny problem i to problem podsycony gamą najsilniejszych emocji i postaw, jak choćby głęboki smutek wynikający z samotności czy permanentna obawa o własne życie. Jak widać, twórcom nie wystarczyło i trzeba było dołożyć jeszcze jedną kłodę.

Po scenie uświadamiającej widza, że jeden z głównych bohaterów jest gejem, zrzedła mi mina. Nie ma absolutnie żadnego znaczenia, że akcja filmu dzieje się ponad pół wieku temu. Wciąż jest na świecie ogromna liczba rasistów i to w cywilizowanych krajach. Nie musimy szukać daleko, bo u naszych zachodnich sąsiadów, nie tylko antysemityzm zdaje się już płynąć we krwi. Gunter Wallraff, znakomity niemiecki dziennikarz, w swoim reportażu „Z nowego wspaniałego świata” opisuje szereg tragicznych sytuacji przejawiania przez Niemców rasizmu, gdy to ucharakteryzowany na czarnego uchodźcę z Somalii, próbuje wynająć mieszkanie czy wziąć udział w pieszej wycieczce z germańskimi seniora mi. Rasizm to wciąż spory problem i warto o nim mówić. Ale na miłość Boską – naprawdę potrzebujemy jeszcze wszędzie krzyczeć o tej wszechobecnej zgodzie i wolności dla wszystkich możliwych „odmieńców”? Przez wiele lat, twórcy subtelnie umieszczali wątki LGBT w filmach. Ludzie przywykli i większość to akceptuje. A przynajmniej nikogo już to nie dziwi i mało kto się demonstracyjnie buntuje. Głośno głoszone hasła „Każdy ma prawo kochać kogo chce i być kim chce” są już przecież rzeczywistością. Spróbuj im się jawnie przeciwstawić – 99% bojowników stanie naprzeciw ciebie, gotowi, by wyzwać cię od homofobów, ksenofobów i bezdusznych konserwatystów. Broni się już prawa do kochania i własnej tożsamości bardziej niż prawa do zachowania życia, czego dowodem są ostatnie zmiany w nowojorskim ustawodawstwie wprowadzającym możliwość usunięcia ciąży nawet ostatniego dnia z powodów, które nie są i nie muszą być ściśle nakreślone. Czyli wystarczy udowodnić silny stres i można pozbyć się dziecka. We francuskich szkołach wprowadzone zostały formularze z rubrykami „rodzic 1” i „rodzic 2”, zastępując tym samym ówczesny stały podział na matkę i ojca. W Finlandii zaprojektowano symbol dla osób „neutralnych płciowo” do oznaczania toalet. W jednej z warszawskich szkół odbyła się studniówka LGBT, podczas której został odprawiony Polonez Równości, ku wsparciu społeczności LGBT. Na poziomie lokalnym, krajowym i globalnym, na różnych płaszczyznach, w różnych dziedzinach i wśród różnorodnych grup społecznych walczy się o prawa dla gejów, lesbijek, transgenderystów, biseksualistów i innych, nowych grup, których nazw nie znam i nawet nie chcę znać. I mamy 2019 rok, luty, wychodzi nowy film i MUSI, cholera, MUSI, znaleźć się pięciominutowa wstawka o gejach, żeby przypadkiem nie zapomnieć o wszechobecnej tolerancji.

To zakrawa już na manipulację. Odstawiam już nawet na bok moje osobiste poglądy. Nigdy ich nie kryłam (dowód), więc nie chodzi o chowanie głowy w piasek. Walka o równouprawnienie, tolerancję i wolność nabyły bardzo szybko propagandowego charakteru, przekraczając granice, które nie tak dawno, wydawały się nie do przekroczenia. Wszystko pod hasłem rozwoju, szacunku i miłości. Symbole tęczowej flagi, kobiece zdjęcia nieogolonych pach, hasztagi #bisexualpride, niezliczone wątki homoseksualne w filmach czy muzyce, zwiększająca się liczba coming out’ów – to wszystko buduje nie tyle co tolerancję, wszechobecną zgodę i złudne poczucie normalności, co w pewien sposób… promuje i zachęca osoby w stu procentach pewne swojej płci i heteroseksualnej tożsamości do kombinowania i szukania czegoś, co staje się zwyczajnie.. trendem, modnym prądem kojarzącym się z nowoczesnością i podążaniem za duchem czasu. Czy się na to zgadzacie, odpowiedzcie sobie sami.

Źródła z których korzystałam, a które mogą was zainteresować:

PS. Mogłoby się wydawać, że po tym wszystkim, „Green book” oceniłam nisko, ale nic bardziej mylnego. Film był znakomity. Pomijając ten jeden mały aspekt (który jak widać po powyższym artykule, urósł do rangi horrendalnego zagadnienia ;p), wszystko bardzo mi się podobało, poczynając od poziomu aktorskiego, przez muzykę, nawet lokacje, dynamikę filmu no i oczywiście pięknie ukazaną relację dwóch ciekawych i złożonych osobowości. 9/10!

Join the Conversation

1 Comment

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: