Jak wzorcowo wytłumaczyć ludziom świat, czyli „Globalizacja” Zygmunta Baumana jako MUST-READ

Ten post powstał w oparciu o książkę „Globalizacja”, autorstwa Zygmunta Baumana. Zygmunt Bauman był komunistą. Uprzedziłam? Uprzedziłam.
Sumienie czyste, możemy zaczynać.

Wiiiitam po przerwie! 22:45, kawka wypita, biomet korzystny, może coś z tego stukania w klawiaturę mi w końcu wyjdzie, bo ostatnio taka trochę tu posucha była. Powiedziałabym, że to przez pracę licencjacką, ale kogo ja tu chcę oszukać. Przejdźmy zatem do rzeczy. [I to jest historyczny moment. Pierwszy wpis, w którym wstęp nie był dłuższy od rozwinięcia, łał.]

Książka „Globalizacja” trafiła w moje ręce jakoś na początku studiów, czyli wtedy kiedy rokowały one dobrze i malowały moją przyszłość w pozytywnych barwach. Czytałam wtedy wiele książek, poznawałam cały ten coaching, poznawałam nowych filozofów, myślałam Wow, ale to głupie, ale uczyłam się i poniekąd podziwiałam te ich zwichnięcia umysłowe. Mimo, że niekiedy mnie te ich obłąkane łepetyny intrygowały, to znaczna część koncepcji filozoficznych przyprawiała mnie o wywracanie oczami i komentarze Co ty żeś chłopie brał kiedy to tworzyłeś? I pamiętam, że wtedy Bauman pokazał mi, że pokrzepienie mojej duszy, już trochę skażonej filozoficznym bełkotem (pieszczotliwie tak tylko mówię, obrońcy filozofii), nadejdzie, gdy przeczytam do końca jego cieniutką, życiową jak na XXI wiek i naprawdę ciekawą, książkę.

Nie jestem zwolenniczką dramatyzowania w temacie szkodliwości Internetu, bo wychodzę z założenia, że każda poczytalna oraz w miarę dojrzała emocjonalnie i intelektualnie osoba, umie z niego korzystać mądrze. Ostatnio mnożą się posty o tym jak Instagram rzekomo psuje nam postrzeganie świata i wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Tak czytam te teksty i zastanawiam się dlaczego nikt nie wspomina w nich o tym, że żeby taki Instagram miał kogoś przyprawić o depresję, to musi pojawić się szereg innych czynników, zwłaszcza osobowościowych, mocno indywidualnych, często niezależnych od bodźców zewnętrznych.
No, ale nie, najlepiej powiedzieć, że zdjęcia szczupłych pań popijających kolorowy trunek w bikini na plaży w Malibu, wpędzają nas w przygnębienie i chcemy sobie przez nie zawiązać sznur na szyi.
Bauman oczywiście nie porusza tematu Instagrama, ale porusza temat postępu cywilizacyjnego i robi to w taki sposób, że nie przypisuje mu czegoś, co niezmiennie i bez względu na osobę, miałoby czynić z ludzi bezmyślne maszyny do picia, jedzenia i spania (jak Tamagotchi) czy korzystania z dóbr obecnych technologii, bez ówczesnego zastanowienia się nad ich sensownością czy szkodliwością. W jego tekście można upatrywać podobieństw do dzisiejszych rozważań, z tą różnicą, że te jego są dużo bardziej sensowne i obiektywne. No sorry, blogerki z blogspota.

Bauman staje z boku, dogłębnie analizuje takie kwestie jak mobilność, człowiek w przestrzeni (zarówno faktycznej jak i wirtualnej), konsumpcjonizm, system więziennictwa i resocjalizacji i robi to najlepiej z dotychczasowych filozofów, blogerów, pisarzy czy dziennikarzy.
Jego komunistyczne poglądy da się szybko wyczuć, no nie jest chłopina taki nieskalany. Mobilność, jak pisze, jest zdobyczą „ludzi, którzy inwestują”, czyli właścicieli kapitału, posiadaczy pieniędzy. Nutkę pogardy w stronę kapitalizmu nietrudno skojarzyć oczywiście z ideą ustroju komunistycznego. W podobny sposób o kapitale pisali Marks i Engels w „Manifeście komunistycznym” (cienka książeczka, warto przeczytać). Jednak, gdyby spojrzeć na kwestię mobilności całkiem czysto i teoretycznie, z Baumanem, nie tylko można, co trzeba się zgodzić. Chciałam tu zapodać kilkoma cytatami z tej tematyki, ale gdybym je tu umieściła, to musiałabym już kończyć tego posta, a mi się jeszcze tak nie spieszy. Kwestię mobilności i przestrzeni wiąże Bauman ze zmniejszeniem odpowiedzialności elity, z jej izolacją czy z beztroską, w rozumieniu raczej negatywnym.

Za czystą obiektywną analizą, stoją możliwości. I są to, kochani, nieskończone możliwości wysnucia szeregu wniosków. To jest to, czego obecny pisarz nam nie przedstawi. Teraz przeczytamy, że Facebook odbiera nam szansę rozbudowywania realnych kontaktów międzyludzkich, a Twitter powoduje agresję (nie wiem, strzelam), ale nie przeczytamy co za tym stoi, jaka jest tego historia, jakie są tego gospodarcze, społeczne czy nawet psychologiczne powody. A tu, już po jednym rozdziale „Globalizacji”, masz wnioski, które nie powodują tego, że chcesz usunąć momentalnie wszystkie social media. Nie masz w ogóle ochoty zmieniać czegokolwiek czy to ustawień prywatności czy myślenia, nie masz ochoty zaklejać nawet kamerki na laptopie. Zaczynasz po prostu dostrzegać fundamentalne zasady, które rządziły postępem. I piękne jest to, że czytasz tą książkę dziś, dwadzieścia lat po jej napisaniu, i wiesz, że to są wciąż te same zasady. Postęp jak postęp, pcha ten „syf” (są tu fani Bisza? :-D) dalej, ale biorąc pod uwagę genezę, to wciąż ten sam postęp co dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu.
Bauman porusza również ciekawą ideę sztucznej przestrzeni, autorstwa Benthama, o której tu nie będę się rozwodzić, ale polecam ją sobie sprawdzić – Panopticon, jak i teorię idącą nieco dalej – Synopticon.
I wiecie co? Przeglądam książkę i mimo, że czytałam ją już kilka razy, nie wiem co mam w tym momencie napisać. Na każdej stronie jest coś, co chciałabym tu przytoczyć, czego oczywiście nie zrobię, bo tu też nie chodzi o to, by wam książkę streszczać.
Zrobimy więc tak, wypiszę wam powody, dla której warto ją przeczytać, ok?

1. Jest mega krótka. Ma 150 stron. Nie chcę nawet słyszeć tych wymówek!
2. Jest napisana przystępnym językiem, chociaż wiem, że znajdzie się wiele osób, które się ze mną nie zgodzą, bo już na uczelni prowadziłam z kilkoma osobami dyskusję i 90% z nich krytykowało formę książki. Ja jednak uważam, że nie jest skomplikowana w odbiorze i nie piszę tego, by się tu postawić w świetle takiej erudytki co to rozumie wszystkie te filozoficzne pitu pitu. Ja po prostu nie miałam z nią problemów i już.
3. Bardzo dużo się dowiecie. Z racji tego prostego przekazu, nie będzie trudności w przyswojeniu wielu faktów, suchych informacji, dat, konkretnych pojęć. Ta książka jest mocno obiektywna, co w przypadku, moim zdaniem, dość kontrowersyjnego tematu, sprzyja czytaniu i wyrobieniu sobie własnej opinii.
4. Jest na temat, bez lania wody. Do tego wszystko jest ze sobą ściśle powiązane. Rozdział pierwszy z drugim, ale też rozdział pierwszy z ostatnim. Przy tak krótkim tekście nie jest to arcytrudne, ale z doświadczenia wiem, że ci filozofowie to potrafią nie trzymać się ścisłego planu do tego stopnia, że na jednej stronie piszą o motywie infinityzmu w egzystencjalizmie, a na kolejnej już o tym dlaczego sofiści wywarli wpływ na hellenistyczną filozofię życia. No dzięki wielkie.
5. Przez ten obiektywizm autora, książka wydaje mi się dobra tylko dla tych, którzy umieją czytać między wierszami, są inteligentni i mimo wyrobionych poglądów, umieją pozostać otwarci. Komentarz Baumana jest, wiadomo, ciężko być w 100% obiektywnym, ale nie jest bezpośredni, przez co nie jest narzucający się, nie chce on nam niczego wmówić, wobec nikogo nas nastawić, ani zmusić nas do czegokolwiek. Przez to zaś tekst jest pozbawiony skrajnych emocji, sarkastycznych tekstów czy kontrowersyjnych myśli. Co dla mnie jest na plus, bo bardzo mi się podobają takie teksty. Ja tak chyba nigdy pisać nie będę, może dlatego mi tak imponują ci, którzy tak pisać potrafią.
6. I coś, co już wspomniałam. Poznacie przyczyny problemów w systemach takich jak: polityczny, gospodarczy czy społeczny, wraz z wątkiem historycznym (zaledwie kilkustronicowym). Dowiecie się o konsumpcjonizmie, kontroli, hierarchizacji, resocjalizacji, schematach i porządku, który zdaje się być wprowadzany jako przymus w dzisiejszych czasach chaosu.

Każde kilka stron tej książki mogłoby stanowić dla mnie materiał na osobny post, jednak nie chcę wam odbierać przyjemności samodzielnego przeczytania tej pozycji. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to jedna z moich ulubionych książek jakie przeczytałam w życiu. I za taką opinię ani Bauman ani żadne wydawnictwo mi nie płaci. Jednak gdybym miała wam polecić tylko jedną książkę, z tych, o których wam tu na blogu pisałam, to poleciłabym śmiało właśnie tą.
Chyba nawet powinien być w sieci PDF, więc nawet nie musicie iść do biblioteki, chociaż tam nie będzie raczej trudno ją znaleźć.

To już jest wyczekiwany koniec. Następny raz nie wiem kiedy, bo przestałam robić deklaracje. Mam nadzieję, że się wypowiecie w komentarzach odnośnie którejś z poruszanych (bądź nieporuszonych) przeze mnie kwestii. 😉
Do następnego! Pokażcie się, żebym mogła odwiedzić wasze blogi. 😉

8 myśli w temacie “Jak wzorcowo wytłumaczyć ludziom świat, czyli „Globalizacja” Zygmunta Baumana jako MUST-READ

  1. servemyplate pisze:

    Bardzo fajny wpis!! Coś czuję, że Globalizacja będzie kolejną pozycją na moim must-read 😉 postęp cywilizacyjny jest tak szalony, że na pewno warto przeczytać książkę obrazującą jego aspekty z różnych dziedzin i perspektyw! Ps. No i ma tylko 150 stron, więc żadnych wymówek haha 😉

    Polubienie

  2. Nihil Novi pisze:

    Nazwisko obiło mi się o uszy w trakcie edukacji, ale nigdy nie wgłębiałam się w jego twórczość. Sądząc po Twojej opinii muszę koniecznie nadrobić choćby tę jedną pozycję! Świat pędzi – warto się zastanowić w jakim kierunku…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s