Zabijamy w dzieciach pasję

Sięgając pamięcią wstecz do bajtla, dochodzę do wniosku, że zawsze byłam ciekawa świata. Zaczytywałam się w różnych książkach jeszcze przed osiągnięciem 10. roku życia. Trochę dziwne, że nie jestem dziś ścisłowcem, bo zdecydowanie bardziej kręcił mnie kosmos i przyroda niż jakieś tam wiersze, filozofia, no nie mówiąc już o coachingu! I nie mówię tego, by przyszpanować jaki to ze mnie się geniusz nie urodził, po prostu miałam warunki do takiego rozwoju. Mama zawsze z chęcią podsuwała mi różne smakowite książkowe kąski jak tylko widziała, że mnie coś szczególnie interesuje, a ja miałam czas się nimi zainteresować. Dziś dzieciaki podlegają różnym kosmicznym reformom czy idiotycznym programom nauczania, na które żaden śmiertelnik nie ma większego wpływu. Jak mi jedenastolatka na korepetycjach nie umie odpowiedzieć na pytanie o lokalizację Stanów Zjednoczonych, marszcząc brwi i unosząc ślepia do sufitu licząc, że nie wiem, wyświetli się jej tam holograficzna mapa świata, to mam ochotę jej powiedzieć, że ja w jej wieku znałam już ilość księżyców Saturna i Plutona (wtedy się jeszcze nikt nie spierał czy on jest planetą czy nie) to czas najwyższy, droga panno, się wziąć za naukę, jak nie kosmosu, to chociaż świata w którym żyjesz. Jednak ona ma potem do zrobienia jeszcze przyrkę, polaka i pińćset zadań z matmy na wczoraj, do poprawienia cztery sprawdziany, a do napisania wiersz o, hamerykańskim swoją drogą, Halloween, więc jak mam mieć czelność jej zarzucać brak znajomości podstaw geografii. No nie mam. Włączam jej zatem mapę świata na telefonie, pokazuję palcem owe tajemnicze „the USA”, a ona Ooooo, to daleko bardzo. I widzę, że ona naprawdę jest zaszokowana, że to daleko, bo rzeczywiście nie miała pojęcia o jakiej potędze mówimy (w kontekście powierzchni i odległości).

Nie wiem w jakim kierunku idzie to wszystko. Myślę, że raczej w złym. Powoli zabijana jest zajawka, pasja, kreatywność, samodzielne myślenie, dyskusja, możliwość wyrabiania sobie jakichś poglądów, które, wiadomo, zapomniane zdążą się jeszcze zmienić 36 razy, ale dadzą szansę ukształtowania pewnych cech, pożądanych w obecnym społeczeństwie. Praktycznie codziennie mam kontakt z dziećmi, ale nie widzę w nich odbicia siebie i moich rówieśników sprzed kilkunastu lat. Byliśmy inni, bardziej świadomi, jakby bardziej wolni, chociaż było to tak niedawno. Patrzę na nich i widzę jakby małe robociki, którym wydawane są polecenia, a oni robią co mogą, by je wykonać. Jakby miały wybór to chętnie spowodowałyby zwarcie w przewodach i pieprznęły przyrką, polakiem i matmą, a wzięłyby się za nową odkrytą miłość do składania samolotów czy gry na keyboardzie. Stracimy wielu potencjalnych naukowców, muzyków, wybitnych pisarzy i sportowców, jeśli dalej tak pójdzie. Może nawet zaprogramowani za młodu mali obywatele, pozostaną tak zautomatyzowani w życiu dorosłym? Czy do tego to wszystko zmierza?

Czy da się to powstrzymać?

 

9 myśli w temacie “Zabijamy w dzieciach pasję

  1. piotradamczyk90 pisze:

    Coś w tym jest.

    Moim zdaniem, przede wszystkim dziecko powinno mieć czas na nudę. Wtedy, pomiędzy kolejnymi zajęciami gry na klawesynie i przyspieszonym kursem origami, zaczyna myśleć. O sobie, o świecie, o czymkolwiek, o tym, co może porobić za pięć minut.

    Dzieci są ciekawe z defaulta 😀 Niektórym ta cecha pozostaje na lata. Mam na myśli dorosłość 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. iwonaturzanska pisze:

    Pasja zależy najbardziej od rodziców, a potem od nauczycieli. Dla uczniów tworzy się naprawdę cudownie zajęcia dodatkowe – akrobatykę, kreatywność, kółka zainteresowań itd. Tak, dzieci są inne niż kiedyś. Winię za to rodziców, którzy nie kontrolują ich dostępu do telefonu i komputera, a one mają objawy uzależnienia. Jak więc oczekiwać, że dziecko będzie chciało chodzić na kółko?
    Podstawa programowa też mi się nie podoba, ale tak jak powiedziałaś, nie mamy na nią w zasadzie wpływu.

    Polubienie

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      Temat kontrolowania dostępu do gadżetów typu telefon czy komputer to już inny temat. Owszem, też warty poruszania, ale tu jakby już mam mniejszy zakres do popisu – nie jestem rodzicem i też nie będę wchodzić tu w jego kompetencje. Co do szkolnych rozporządzeń, dalej jestem daleko od praktycznego działania i możliwości jakiejkolwiek chociaż ingerencji, jednak, będąc „nauczycielem” na korepetycjach, mam styczność z dziećmi i ich książkami, planami zajęć, rozkładem testów, jakością tych testów, ich wiedzą, ich podejściem do tych szkolnych zasad… Rzecz jasna, ostatecznie to i tak decyzja rodzica – przycisnąć dziecko, by miało z góry do dołu piątki kosztem, nie wiem, snu/czasu wolnego/czasu z rodziną, czy dać mu wolną rękę? Trudny temat. Jednak warty rozważenia, bo to jednak nasze przyszłe społeczeństwo..

      Polubienie

  3. dziewczezlisciem pisze:

    Ciężko mi się wypowiedzieć w kwestii oświaty jako takiej, ale też myślę, że to w dużej mierze „wina” dostępu do łatwo przyswajalnej, niewymagającej myślenia papki, jaką bombardują nas media wszelakie. Wiadomo, że milion razy łatwiej też teraz znaleźć wartościowe informacje, ale to już wymaga jakiegoś wysiłku, więc trzeba te dzieci motywować bardziej… szczególnie że sami zmęczeni pracą dorośli często nie dają specjalnie dobrego przykładu, bo nam też łatwiej włączyć Netflixa niż zająć się czymś bardziej ambitnym. To natomiast, co mi się podoba, to aktualnie obserwowany przeze mnie powrót do wychowania bardziej ‚naturalnego’ – trend naturalnych placów zabaw, leśnych przedszkoli, a nawet rosnącej popularności okołoprzyrodniczych książek. Myślę, że taka zmiana podejścia może na nowo rozbudzić w następnych pokoleniach ciekawość świata i kreatywność.

    Polubienie

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      O proszę, placów zabaw, przedszkoli i książek o których mówisz, specjalnie nie zauważyłam, ale dobrze wiedzieć, że powstają jakieś inicjatywy, by sprowadzić dzieciaki na możliwie lepszy tor niż ten którym kroczą obecnie. Dużo w rękach rodziców. I obecnych i przyszłych, bo to kwestia myślenia i pewnych nawyków, które podstawy mają dużo wcześniej niż okres rodzicielstwa.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s