Mam serdecznie dość rozwoju

Witamy wszystkich nowych Blogerów na WordPressie. Rozgośćcie się. Ja jestem Kasia, jestem tu już jakiś czas. Piszę o różnych rzeczach. A no tak, zgadza się, o rozwoju między innymi. Ach, wy też? Jak super! No, to pokażcie swoje wpisy. Aha, mam wyjść ze strefy komfortu? I chcieć codziennie zmieniać swoje życie na lepsze? I odnosić sukcesy?

A to idźcie w cholerę.

Po pierwsze dlatego, że dostaję białej gorączki jak widzę treści powielane. Absolutnie ZERO jakiejkolwiek inwencji twórczej, ZERO osobowości, kompletny BRAK treści merytorycznych, BRAK swojego stylu, tylko daremny bełkot, przepisany z innej strony, z dodaniem serduszka na końcu zdania, żeby było, że autorski pomysł. Ulatniam się.

Po drugie, ten cały hype na rozwój jest kapitalny, jeśli jest ZDROWOROZSĄDKOWY. Narzucanie innym ludziom, że mają chcieć się rozwijać, ba, że są gorsi jak się nie rozwijają i do tego według czyjegoś schematu, jest strasznie słabe, jest sztuczne, jest zbędne, jest wkurzające i bywa.. demotywujące. Tak, demotywujące. Co drugi bloger piszący o motywacji czy coachingu, traktuje czytelników jak ciemną masę, której można poklepać kilka oklepanych hasełek, by ta się nagle obudziła, zmotywowała i rzuciła w wir odnoszenia sukcesów, a taka sytuacja stwarza iluzję, że to jest powinność, że to jest przeznaczenie życia na ziemi i przede wszystkim, że to jest realne, że to naprawdę tak działa. A jak wiemy, nie działa. Taka rada dla wszystkich co podają się za coachów i innych bardzo obeznanych w temacie jakiekolwiek dziedziny z rozwoju osobistego: dokształćcie się może na czym coaching czy trenowanie polega. Nie zawsze chodzi o to, by z klienta zrobić maszynę do odnoszenia sukcesów. Piszę „nie zawsze”, bowiem nie każdy klient tego chce. Jak ktoś chce, proszę bardzo, można nad tym pracować. Ale cała reszta świata może tego nie chcieć. Reklamując się tekstami Zmienię wasze nudne życie na życie gwiazdorskie niczym z Holiłudu wpływacie na myślenie ludzi i sugerujecie, że każdy ma nudne życie i, że musi je zmieniać.

Nie ma nic złego w rozwoju, dopóki podchodzimy do niego z rozsądkiem, nie popadamy w skrajności, autentycznie go chcemy oraz mamy świadomość co on dla nas oznacza. Co tak naprawdę znaczy ten cały rozwój osobisty? Pod tym hasłem możemy postawić bardzo wiele podpunktów go definiujących. Teraz chodzi o to na czym MY CHCEMY się skupić, co NAM wydaje się ważne, JAK do tego podejdziemy, ILE rzeczy weźmiemy na swoje barki. Ogarnięcie motywacji, zarządzania czasem, opanowania stresu i przyswojenia wiedzy w wybranej dziedzinie, w której chcemy osiągnąć sukces, bo #takamoda, w przeciągu tygodnia, czy nawet miesiąca, to bujda na resorach, którą niektórzy chcą nam wcisnąć. I jak robią to za darmo, to pół biedy, zbędne, wkurzające, jak pisałam wyżej, ale na tym się kończy. Największy problem jest wtedy, gdy zbija się na tym pieniądze. I nie, fakt, że ktoś to kupuje, nie przekonuje mnie do tego, że jest to produkt wartościowy. Nie wszystko co jest kosztowne, jest cenne.

Co mnie jeszcze niemiłosiernie irytuje, to pokazywanie w social mediach, przez osoby związane jakkolwiek z rozwojem osobistym, swojego rzekomo perfekcyjnego życia. Jak najbardziej rozumiem chęć przedstawienia się od najlepszej strony i chęć dzielenia się tym co pozytywne, ale publikowanie wyłącznie treści o wydźwięku pozytywnym jest totalnie nierealne, jest nieżyciowe i taka osoba jest dla mnie niestety niewiarygodna. Kilka coachów i „motywatorów” usunęłam przez to z Facebooka. Nie chcę oglądać życia, które jest kreowane pod publiczkę. Nie chcę oglądać czegoś, co wcale mnie nie motywuje. A nie motywuje, bo w to po prostu nie wierzę. Życie to nie jest bajka. Rozwój to nie jest bajka. I przede wszystkim – to nie sztuka się rozwijać, kiedy wszystko idzie niby gładko i z górki! Rozwój to czasem walka, pot, krew, łzy, kurwowanie, złość, ból, szok, obojętność, lenistwo, wątpliwości, problemy, potyczki.
To wrzuca taka mądra na fanpage zdjęcie rozlanej kawy i podpisuje, że tak ją życie niewdzięcznie wypróbowuje…

A to nie w tym istota rzeczy. Każdą „porażkę”, chorobę, kłótnię i inną „nieklikalną” sytuację, da się przemienić na coś pozytywnego i TO się właśnie między innymi nazywa rozwój, moi drodzy. Do tego trzeba podchodzić życiowo i konkretnie i w taki sposób też to przedstawiać, jeśli jesteś np. blogerem czy tam, nie wiem, trenerem motywacyjnym. Można zmotywować kogoś inaczej niż odtwarzać popularne internetowe hasła. Można użyć swojego języka, można skupić się na realnej stronie rozwoju, można zmienić formę, nie zmieniając istoty treści. I pamiętajcie – rozwój jest dla tych, którzy naprawdę się tym interesują. To nie jest obowiązek powszechny. Można coś bardzo ładnie opakować, ale jak ktoś nie chce, to żadna odpicowana forma go nie przyciągnie. I to jest ok, to trzeba zaakceptować.

Nikogo nie chciałam urazić. Mówię po prostu jak jest. I jeśli kiedykolwiek, ktokolwiek z was, poczuje, że wciskam motywacyjny kit, dajcie znać. Chcę być od tego naprawdę daleko.

Dajcie głos. Jakie macie przemyślenia na temat rozwoju i tego co się wyrabia w internecie (w tym na WordPressie)? Zgadzacie się ze mną czy macie inne podejście?

17 myśli w temacie “Mam serdecznie dość rozwoju

  1. Sylwia Bogucka pisze:

    Mądry tekst. Podpisuję się wszystkimi kończynami. Czy chcemy, czy nie i tak się rozwijamy bo wpływa na nas rzeczywistość. Może to nie być spektakularnie szybki rozwój, ale czasem taki właśnie jest potrzebny. Każdemu według potrzeb. Dla mnie drogowskaz to nie sukces ale poczucie sensu i frajda. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. piotradamczyk90 pisze:

    Tjaaa, wszechobecny pęd za rozwojem. Tylko jeszcze nikt nie zdefiniował, na czym ten rozwój ma polegać 😉 Z browarem i PS4 też można być szczęśliwym, równie dobrze jak i skacząc ze spadochronem. Co kto lubi i nic na siłę!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      Myślę, że każdy sobie sam powinien ukuć indywidualną definicję rozwoju. 😉 Oczywiście, że z browarem i PS4 można być szczęśliwym, z Inką i Przyjaciółmi też można hahah. Zdrowy rozsądek ponad wszystko.

      Polubione przez 2 ludzi

  3. klavonka pisze:

    Bardzo dobry tekst. Trochę „mnie wyjaśnił”.
    Dopiero startuję z całym tym blogowaniem i jeszcze nie do końca określiłam swoją pozycję. Jednak założyłam bloga po to by sobie pomóc. Jestem na takim etapie w życiu, że jak czegoś ze sobą nie zrobię to chyba depresji dostanę. Pisanie miało mi w tym pomóc. Nie twierdzę, że moje teksty są świetne (bo dopiero stratuję, bo dopiero szukam pomysłu na siebie ale na chwilę obecną właśnie w tym kierunku chciałabym się rozwijać) Możliwe, że sama użyłam jakiegoś hasła, jednak nie było to całkiem świadome posunięcie. Nie jestem ani motywatorem, ani kołczerem i być nie zamierzam. Pierwszym zamysłem było stworzenie miejsca dla ludzi normalnych, nieperfekcyjnych, z problemami, po to by wiedzieli, że w tym idealnym świecie instagrama, są jednak jeszcze ludzie przeciętni.
    Teraz znowu utknęłam w miejscu, bo sama nie jestem w stanie konkretnie ustalić jaki mam cel. I tak krążę po internecie i szukam „czegoś” co mi pomoże się ogarnąć.

    Polubienie

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      Dzięki za odzew. Miałam okazję już jakiś czas temu odwiedzić Twojego bloga i absolutnie nie podpięłabym go pod te o których mowa w tekście. Już na pierwszy rzut oka, po wejściu do Ciebie, widać, że piszesz od siebie, chociażby z racji długości postów i rozmieszczeniu tekstu. Powodzenia w blogowaniu i odnalezieniu celu. Fakt, że go szukasz już o Tobie bardzo dobrze świadczy. Trzymaj się 🙂

      Polubienie

  4. mocnosubiektywna pisze:

    Ło matko, jak ja ci dziękuję za ten wpis. Ja czytam bzdurne teksty kołczanów internetowych o wychodzeniu z szafy, o strefie komfortu i łamaniu granic to mam ochotę odłączyć sieć na jakiś czas. Całe szczęście, są jeszcze osoby które myślą logicznie i nie bawią się w kopiuj wklej podobnych artykułów!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Marcin "Marcello" pisze:

    Aż przejrzałem swoje nieliczne posty motywacyjne i… z lekką ulgą stwierdziłem, że są moje. Aczkolwiek jeden o motywacji jest dosyć mądrze napisany jak na mnie (no i ma lekkie niedociągnięcia interpunkcyjne – heh, te pisarskie zboczenia 😉 ). Jak już decyduję się na napisanie takowego posta, to piszę to od siebie, z własnego doświadczenia i zwykle inspiruję się na kimś mądrym, by nadać wpisowi odpowiednie przesłanie.

    Z Twoją opinią zgadzam się całkowicie, bowiem, coaching powinien być mądry, z podejściem do człowieka, z tą małą poprawką, że każdy z nas ma czasami wzloty i upadki, ot taka sinusoida! Nie każdy z nas ma również mocną psychikę, by walczyć dalej pomimo setnego upadku, a co dopiero mówić o powstaniu, gdy sił brak, a wiara w dotarcie do celu z dawna uszła w las!

    Tego przekonałem się przez ostatnie 3 msc., gdy próbowałem pomóc przyjaciółce. Po długiej „wędrówce”, zupełnie bez wiary dalej mówiłem ładne rzeczy, nawet i puste, byleby ją podtrzymać na duchu, w końcu jednak musiałem jej przyznać, że straciłem tą wiarę, a i nadzieja powoli umiera. Bogu dzięki, że pośpieszył na ratunek nim stoczyliśmy się w otchłań załamania nerwowego, lub też depresji.

    Polubienie

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      Tak więc – brawo Ty! Ludzie z osobowością w blogosferze to mniejszość, także możesz być z siebie dumny. W Polsce znakomitej większości przyświeca realizm z tendencjami raczej do pesymizmu aniżeli optymizmu, myślę, że to ma również jakiś wpływ na odbiór pseudokołczingowychnowinekzżycialudziidealnych. Dzięki za odzew i chwała Bogu w takim razie za odratowanie przyjaciółki 😉

      Polubienie

  6. Kamila / Z naciskiem na szczęście pisze:

    Myślę, że nie da się mieć dość rozwoju, nawet nie zdajemy sobie sprawy, ale każda sytuacja, dzień dodają nam doświadczenia a co za tym idzie rozwijamy się.

    Polubienie

  7. iwonaturzanska pisze:

    Też widzę, że jest tego w necie o wiele za dużo. Jeden koleś mówił mi, że nie pracuje, tylko ‚rozwija się’, więc spytałam co konkretnie robi. Odpowiedział, że bardzo ‚pracuje nad rozwojem osobistym’, ale nie umial powiedziec w jaki sposób, poza tym, że czasem czyta. Sorry, nie o to cho!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      Rozwój osobisty, taaa.. Wszystko poszło dokładnie nie w tym kierunku co miało pójść. Bardzo po amerykańsku w większości przypadków, co nie znaczy, że źle, tylko po prostu nie na nasz polski grunt. Liczmy na to, że im przejdzie;)

      Polubienie

  8. Barbarian pisze:

    Tak. Potwierdzam. Mam na to swoje określenie: psychologia fejsbukowa. Ale poważnie, wydaje się, że większość tych osób może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że mimo nawet szczerej woli pomagania, mogą poważnie szkodzić. To skutek uboczny wolności w sieci. W końcu wszędzie słyszą, że „każdy może być coachem” nawet dla siebie, więc dlaczego nie spróbować. A druga sprawa, to pisanie uwalnia. A gdzie indziej to robić? Pisanie pod poduszkę już się skończyło. I pewnie będziemy musieli znaleźć lekarstwo i na to zjawisko.Też czasem zdarza mi się coś bredzić. 😛 Nie łam się. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Sfera Rozwoju pisze:

      Dzięki za wsparcie 😉 Zwracam na to uwagę głównie z tego powodu, że studiuję coaching i dobrze wiem czym jest, jednocześnie wiedząc, że dokładnie nie jest tym czym jest w internecie. Tak się rodzi negatywna opinia o naukach społecznych. A, że „każdy może być coachem” to też niezła ściema, wiem jednak, że bardzo popularna. :/ W końcu „możesz być kim zechcesz”..

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s