Tę książkę musisz przeczytać – recenzja „Coaching w sytuacji kryzysu”

Należę do zarządu Loży Szyderców. Ironia to moje drugie imię, a Nieufność to trzecie. Zatem, gdy trafiła w moje ręce książka o tytule „Coaching w sytuacji kryzysu”, pomyślałam: No, ciekawe co tam zaś namendziły kolejne łebskie „panie coach” po podyplomówce z 50%-wą frekwencją na SWPS’ie. Zaś kolejne pewnie wlepiły coaching w tytuł, bo modne, a w środku będzie kazanie, by uwierzyć w siebie i inne takie równie bystre wnioski z życia „nadludzi” zarabiających na podobnym, nijakim bajerowaniu.

Otworzyłam. Zapoznałam się z krótkim info o autorkach. Po przeczytaniu, w pierwszym odczuciu, do bólu bezpiecznych i nieco bezosobowych, opisów, bałam się, że książka będzie utrzymana w podobnym tonie. Chwila mi zeszła, by sobie poprzestawiać kilka szufladek w mózgownicy i zmienić wstępną ocenę. Siła tkwi w prostocie, w podstawach, w fundamentach. Kasia, rusz łepetyną, tyle razy o tym pisałaś. Że szukamy uniesień, że oczekujemy fantazyjnych doświadczeń, a nie zdajemy sobie sprawy z potęgi tych najprostszych życiowych aspektów i ludzkich mechanizmów…

Zobaczyłam spis treści. Potwierdziło tylko moją wstępną (trzecią, ale końcową) opinię. Wiedziałam, że to będzie jednak dobra książka.

Skoro fundamenty są takie istotne, zacznijmy od nich.
W książce jest utrzymany porządek. Co to znaczy? Jest znakomicie podzielona na części i rozdziały. Ten podział jest bardzo czytelny. Jest zachowana odpowiednia ich kolejność. Tak samo podrozdziały, które bardzo ułatwiają pracę z książką. To jest naprawdę duży plus, bo to się po prostu nieczęsto zdarza. Do tego super czcionka. Książka jest tak wykonana, że bardzo wygodnie się z niej korzysta. Nigdy nie poruszam takich aspektów, ale tu trzeba mocno posłodzić tym autorkom za wszystko, co im należne.

Szybko się ją czyta. Ma idealną (chociaż to może być subiektywne) długość – 250 stron. Poradniki, które są dłuższe, zwykle sugerują dużo wody. Lania wody. Tu tego nie było na ani jednej stronie.

Jest napisana prostym językiem. I nie mam tu na myśli, że skoro prosty język, to w targecie są prostaki. Nie, po prostu nie rozumiem często lokowania ciężkiej terminologii psychologicznej w tego typu poradnikach. Jest zbędna i wprowadza jedynie zamieszanie. Jak ktoś nie jest w temacie, to jak ma to zrozumieć? Niektórzy autorzy chcą coś wyjaśnić i jeszcze bardzo sprawę gmatwają. Tu tego nie ma. Ja czasami tak robię, no ale ja chcę przyszpanować, że coś tam się znam, ale ja jestem przeciętną blogerzyną, a nie wybitną autorką książek (jeszcze). No dobra, ale pewnie chcecie wiedzieć o czym w ogóle jest książka?

Podtytuł brzmi „Jak przekuć trudności w dobre doświadczenie?”, także będziemy mieli co nieco o kryzysie, jego neurologicznych wymiarach, jego typologii, odmianach i tak dalej. Następnie autorki w bardzo zwięzły i przystępny (kocham Was, drogie Panie za to) tłumaczą esencję coachingu, interwencji oraz terapii w kontekście dróg wyjścia z kryzysu. Odpowiadają również na bardzo istotne pytanie: Dlaczego klasyczny coaching w kryzysie nie wystarczy? Myślę, że kiedyś poruszę ten temat w osobnym wpisie. Trzecia część książki przedstawia sześcioetapowy program wyjścia z kryzysu, który mimo, że nie jest opatrzony żadnym miłym coachingowym hasełkiem, jest do bólu coachingowy. Chapeau bas. Jak przekazać coachingowe prawdy w bezpieczny sposób? Właśnie tak jak Panie to zrobiły. Jestem pod wrażeniem. Za dużo coachingu jak na trzy zdania, trochę razi w oczy, ale nie ma żadnego zamiennika, przepraszam (nie, trenowanie to nie jest zamiennik w tej sytuacji). Jak widać, dużo tematów w tej książce zostało poruszonych. Jednak każdy z nich jest opisany bardzo konkretnie i zwięźle.

Jak wiecie, nie spoiluję. Nigdy. Nie zdradzam w 100% „fabuły” (w tym przypadku cudzysłów) książki, bo się po takie zespoilowane pozycje nie sięga. Jednak zdaję sobie sprawę, że fakt, że książka ma fajną czcionkę i sprytnie przemyca coaching, może nie być dla was jeszcze dostatecznie przekonujący. Myślę, że kilka cytatów to jeszcze nie spoiler, a autorki się nie obrażą, jeśli przemycę nieco treści dla was.

Dzięki takim stresom [pozytywnym] życie przestaje być monotonne, nudne i pozbawione emocji.

Czyli o zdrowym podejściu do pobudzenia układu nerwowego. Podczas stresu, organizm reaguje w określony sposób (np. zwiększone tętno, drżenie rąk), co jest naturalne. Jeśli mija wraz z sytuacją, która nas zestresowała, wszystko jest z nami w porządku. O dobrym stresie pisałam kiedyś tu.

Ludzki organizm jest tak genialnie skonstruowany, że właśnie w momencie, gdy zdaje się, że jest u kresu sił, potrafi wykrzesać jeszcze trochę energii i zmobilizować się do zwiększonego wysiłku, żeby móc podjąć działanie.

Kryzys nie sprawia, że stajesz się słaby i bezwartościowy – przeciwnie, to najlepsza lekcja ułatwiająca ci rozwój, a także kształtowanie poczucia mocy i pewności siebie. Sukces najskuteczniej buduje się na porażkach, ponieważ to one uczą radzenia sobie z przeciwnościami.

Tłumienie przykrych emocji oraz niechęć do ich przeżywania i okazywania mogą doprowadzić do stanu w którym nie będziesz odbierać uczuć – nie czując nic lub tracąc umiejętność rozpoznawania i nazywania swoich emocji. Wydaje ci się wtedy, że skoro nie odczuwasz już trudnych emocji związanych z traumatycznym wydarzeniem, to znaczy, że problem został zażegnany. Wtedy jednak zamiast cierpienia pojawia się emocjonalna pustka, a to często prowadzi do poszukiwania doznań czy działań mogących ją zagłuszyć.

O emocjach pisałam tu.
I wiecie, mam wiele więcej zaznaczonych fragmentów książki, które chciałabym wam przedstawić, ale z racji, że za niedługo z tej z recenzji to mi już samej powstanie książka, to może tu zakończę, a wspomniane fragmenty może kiedyś poruszę w kolejnych wpisach.

Kończąc – książka jest znakomita. Dla kogo? Dla wszystkich, naprawdę. Kryzys to coś, co jeśli cię jeszcze nie dotknęło, to co ty jesteś za gatunek?, to na pewno cię dotknie i wtedy dobrze wiedzieć co robić. Nikt mi za to nie płaci, by książkę tak wychwalać, ale nie skłamię, jeśli powiem, że to była jedna z najlepszych książek z tej kategorii, jakie przeczytałam w życiu. Nawet jeśli są jakieś minusy, to plusy przyćmiewają mi wzrok. Może to mało obiektywne, ale kto przeciętnej blogerzynie zabroni popełniać takie gafy.

Autorkom – pani Dominice Paradowskiej oraz pani Joannie Płuciennik bardzo gratuluję. Dostaję różne książki i większość z nich jest naprawdę dobra, ale ta była wyjątkowa. Może dlatego, że była tak prosta, a jednocześnie tak złożona. Tak prosta, ale tak wielowątkowa. Tak prosta, a jednak tak dająca do myślenia. Tak praktyczna. Wow, ja naprawdę jestem nią zachwycona. Aż sama zadziwiłam swoją szyderczą stronę mocy. Dziękuję również wydawnictwu Edgard. Link do książki: https://www.samosedno.com.pl/psychologia/1690-coaching-w-sytuacji-kryzysu-jak-przekuc-trudnosci-w-dobre-doswiadczenie–9788377889022.html

Dajcie znać co myślicie o książce.

6 myśli w temacie “Tę książkę musisz przeczytać – recenzja „Coaching w sytuacji kryzysu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s