Co byś zrobił, gdyby opinia innych nie miała dla ciebie znaczenia?

Niestety zmartwię. Zmartwię tych, którzy są przekonani, że mogą wyznawać w życiu zasadę Fuck the rest, I’m the best i tym samym wykazywać pełną poczytalność. Zmartwię tych, którzy uważają, że są stuprocentowo samowystarczalni i nie potrzebują uznania innych ludzi. Zmartwię też tych, którzy myślą, że otoczenie jest nimi zainteresowane do tego stopnia, by obserwować każde ich poruszenie lewą stopą czy prawym kciukiem u lewej dłoni. Na końcu jednak wszyscy będziemy pocieszeni pokrzepiającym duszę słowem zachęty. Nad wszystkim da się pracować – nad skłonnościami egoistycznymi też.

I wiem, że znajdzie się chociaż jedna osoba, która zareaguje Eee, hola, dziewucho, ale ja nie jestem egoistą! I zanim ktokolwiek zacznie zbierać potwierdzenia przelewów bankowych na konta organizacji charytatywnych, by mi udowodnić jakim on to nie jest altruistą, dajcie mi, psiamać, skończyć myśl! O co chodzi. O to chodzi, że w byciu egoistą nie ma, w pewnym sensie, nic złego. W byciu egotystą, egoistą, egocentrykiem czy nawet megalomanem, poszalejmy, a co. Życie obecnie, czego, niestety, chyba nauczył nas internet, polega na skupianiu się na skrajnościach i uwydatnianiu ich do krańcowych wartości na skali. Jesteś najlepszy albo najgorszy. Jesteś zły lub dobry. Jesteś introwertykiem albo ekstrawertykiem. Nie ma odpowiedzi typu: „nie wiem”, „pośrodku”, „raz tak, raz inaczej” czy „to zależy”. Takie konkretne, graniczne myślenie często jest dobre, a i bywa nawet konieczne, ale w dziedzinie psychologii trzeba bardzo uważać z taką precyzyjną klasyfikacją. Nie musisz być zatwardziałym narcyzem, którego ekstremalne zachowanie można już podpiąć pod psychozę. Możesz po prostu mieć lekkie tendencje do przesadnego dbania o swój własny interes. Jest cienka linia między „dobrą opinią o sobie”, a „zbyt dobrą opinią o sobie” i moim zdaniem, ta różnica sama w sobie jest raczej niemożliwa do uchwycenia. Wszystko ostatecznie rozstrzyga się po analizie naszych relacji z innymi ludźmi oraz tego, jak inni wpływają na nas i ewentualnie, jak my wpływamy na nich.

Niestety taka skrajność jest również zauważalna w temacie potrzeby uznania jednostki przez otoczenie. Nikt nie każe ci wybierać między granicznymi postawami. Zacznijmy od tego, że nie ma absolutnie nic złego w tym, że zależy ci na tym, by inni cię lubili, by cię akceptowali, by cię chwalili, by okazywali ci miłość, sympatię lub oznaczali cię w memach. Każdy z nas na to zasługuje, nie dlatego, że jest to chwytliwy slogan nad którym trzeba się rozczulać, tylko dlatego, że to wynika z jak najnormalniejszych ludzkich potrzeb. To jest fizjologia, z tym nie wygrasz. Może, że cierpisz na chorobę umysłową, ale zakładając, że twoje zdrowie psychiczne jest w normie – twój umysł reaguje całkiem normalnie, gdy przejmuje się opinią innych

Problem zaczyna się wtedy, gdy takie myśli pojawiają się w zwiększonych częstotliwościach i gdy mają negatywny wpływ na twoje życie. Moja potrzeba uznania była kiedyś ogromna. Gdyby taka nie była, nie zapaliłabym nigdy papierosa, a na moim Facebook’owym wall’u na pewno pojawiłoby się więcej piosenek Justina Biebera, którego słuchanie, lata temu, uważałam za powód do wstydu. Gdyby moja potrzeba uznania nie była tak wielka, nie jąkałabym się przez wiele lat podczas publicznego czytania, zawarłabym wiele więcej znajomości i może dziś nie zmagałabym się z somatycznymi skutkami nadmiernego przejmowania się.
Manakalne martwienie się o to co pomyślą inni, zawsze, albo popycha do pewnych zachowań, na które normalnie byśmy się nie zdecydowali, albo hamuje nas przed tym, co mamy prawdziwą ochotę zrobić. I to jest bardzo przykre.
Ludzie nie są tak naprawdę aż tak skoncentrowani na nas. Czy w tłumie ludzi jaki mijacie każdego dnia skupiacie się na każdej spotkanej jednostce? Czy jak się potknie, zająknie, zrobi coś dziwnego, to czy potem rozpamiętujecie to kolejne trzy godziny? Większość z was odpowie, że nie i tak też jest w drugą stronę. Remedium na wszystkie takie rozkminy jest zazwyczaj jedno – racjonalizacja. Czy ta osoba, która wydała na mój temat jakąś opinię z pewnego powodu, dobrze mnie zna? Czy zna całą sytuację, jej tło, jej przyczyny? Czy ta osoba ma dla mnie realne znaczenie w moim życiu? Czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczę? Czy zrobiłam coś przykrego, zachowałam się nieuprzejmie, zraniłam kogoś? Tego typu pytań można zadać sobie wiele więcej. Jeśli uświadomicie sobie ostatecznie, że nie ma się czym przejmować – wasz sukces. Jednak nie zawsze to wystarcza, a to oznacza, że problem jest szerszy i leży on w waszej osobowości, np. jesteście neurotykami. I tu zaczyna się już osobny temat.

Co warto zapamiętać z dzisiejszej lekcji młodzi padawani?
Po pierwsze, przejmowanie się opinią innych jest normalne, bo leży w naszej naturze. Widnieje na drugim miejscu piramidy potrzeb Abrahama Maslowa, którą bardzo lubię. Dopóki nie sprawia to większych problemów, nie uważam, by było koniecznym coś z tym robić. Jeśli jednak przemożna chęć kontrolowania swojego zachowania, spowodowana poczuciem bycia w nieustannym centrum uwagi, zaczyna wieść prym nad waszymi decyzjami, zarówno tymi błahymi (od tego się zaczyna) po te istotne, to wtedy warto się zastanowić co z tym zrobić. Zwykle pomaga racjjjonalizacja. Jeśli jednak się u was nie sprawdzi, warto zainteresować się swoją osobowością od szerszej perspektywy, bo może macie skłonności do neurotyczności. Ja mam, więc macie pewne jak w banku, że ten temat w najbliższej przyszłości rozwinę.

Tradycyjnie dajcie głos w komentarzach. Lubię jak się wypowiadacie, a nie tylko czytacie. Do tego zachęcam do polubienia mojego fanpage’a. I widzimy się w kolejnym poście – recenzji. 😉

12 myśli w temacie “Co byś zrobił, gdyby opinia innych nie miała dla ciebie znaczenia?

  1. PsychoLogikaa pisze:

    Dla każdego opinia innych ma znaczenie. Ważne tylko,żeby nie miała zbyt wielkiego znaczenia i nie zastąpiła naszego,własnego zdania. Bo warto brać zdanie innych pod uwagę,ale nie uzależniać się od niego i nie uzależniać od niego naszych wyborów i decyzji.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Rozkminy Tiny pisze:

    Gdybym przejmowała się opiniami innych, nie byłabym prolajferką, walczącą o życie nienarodzonych, nie blogowałabym, w obawie że ktoś powie, że nie mam racji i nie robiłabym wielu innych rzeczy 😉 z pewnością opinie innych są dla mnie ważne, ale są to opinie bardziej bliskich osób. Reszty ludzi słucham i biorę ich zdanie pod uwagę – kto wie, być może mają rację, ale przecież nie muszą 🙂

    Polubienie

  3. Nihil Novi pisze:

    Myślę, że do takich bardziej „olewczych” postaw dochodzi się wraz z wiekiem. Jeszcze kilka lat temu bardziej przejmowałam się tym, co myślą inni – z każdym rokiem czuję się bardziej pewna siebie i coraz mniej mnie to obchodzi. Jednocześnie wiem, że chcąc żyć w społeczeństwie muszę się chociaż częściowo przystosować… Uroki życia w stadzie 😉

    Polubienie

  4. Ruda Wstążka pisze:

    Jak pierwszy raz spotkałam się z sugestią, że nieśmiałość wynika trochę z egocentryzmu i naszego przekonania, że wszyscy tak uważnie się w nas wpatrują to strasznie mnie to oburzyło. Dopiero po pewnym czasie udało mi się w ogóle zacząć zastanawiać nad tym bez przekonywania samej siebie, że nie jestem egocentryczna przecież 😛

    Polubienie

  5. Magda pisze:

    Opinia innych osób jest ważna jeśli wychodzi od osób dobrze nam życzących i jest dla nas konstruktywna. Jeśli płynie z serca i chęci wsparcia to jak najbardziej jest warto się nią przejmować. A reszta? No cóż… każdy ma prawo mieć własne zdanie – ale to zdanie nie ma na mnie wtedy wpływu.
    Z innej beczki – jeśli jednak opinie innych osób wpływają na nas, lepiej lub gorzej, to warto zastananowić się co te emocje o nas mówią… moga dac nam świetny kierunkowskaz do dalszego rozwoju…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s